Bracia Majeccy – Radosław

0
450
Radosław Majecki fot. legia.net
- Reklama -
- Reklama -

Miły, uśmiechnięty, pogodny, a przy tym pracowity, otwarty i głodny sukcesu – tak najkrócej można scharakteryzować Radosława Majeckiego.

Radosław Majecki urodził się 16 listopada 1999 roku w Starachowicach. Szkołę podstawową ukończył w Chybicach. Następnie były gimnazja w Ostrowcu Świętokrzyskim i Warszawie. Obecnie uczęszcza do Niepublicznego Liceum ALON w Warszawie. Od najmłodszych lat piłka była jego ulubioną zabawką, następnie grą, pasją, by w końcu stać się pomysłem na życie. Mały Radek od początku występował w roli bramkarza. Napastnikiem był jego brat Robert, zaś bramkami wszystkie nadające się powierzchnie pionowe (bramki czy płoty).

Arka Pawłów to klub, w którym Radosław Majecki stawiał pierwsze kroki jako bramkarz. Jego talent nie uszedł uwadze trenerowi ostrowieckiego klubu i od 2011 roku rozpoczął on treningi w MKS KSZO Junior. Tak oto wspomina tamten czas: „W małych klubach spotkałem ludzi o wielkich sercach”. W tym czasie oczywiście mieszkał w internacie. Bardzo dobrze się uczył, otrzymując świadectwa z czerwonym paskiem. Można by pomyśleć, że po opuszczeniu rodzinnego domu młody człowiek wyrwie się spod skrzydeł rodziców i „poczuje wolność”. Nic bardziej mylnego. Nauka zawsze była równie ważna jak trening. W razie jakichś potknięć, dobre wyniki w nauce zawsze będą przemawiać za młodym zawodnikiem. Z czasem Ostrowiec zamienił na Warszawę, a internat na własne mieszkanie. Wolność nie przewróciła mu w głowie, ponieważ jest bardzo odpowiedzialny i pracowity. Wie jak dużo pracy włożył, aby osiągnąć to kim jest. Ważne jest również zaufanie rodziców, którego nie chciałby zawieść.

W 2014 roku klub KSZO Junior wygrał turniej Szkół Mistrzostwa Sportowego i Gimnazjalnych Ośrodków Sportowego Szkolenia Młodzieży, który odbył się we Wrocławiu. Najlepszym bramkarzem turnieju został Radosław Majecki. Kluczowym jednak momentem w występach młodego bramkarza, było uczestnictwo w turnieju w Warszawie. Tam gra mecz sparingowy z Legią. Był to niejako test mający pokazać możliwości potencjalnego bramkarza.

Następny etap to mistrzostwa Polski Kadr Wojewódzkich, w których to roczniki 1998/99 mierzy się z reprezentacjami podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Wśród powołanych do ww. reprezentacji z MKS KSZO Junior znalazł się Radek. Wtedy to okazało się, że działacze klubowi są nim zainteresowani. Wybrał Legię.

Zaczęło się od juniora młodszego, przez Centralną Ligę Juniorów następnie była II drużyna Legii – oczywiście, jeśli chodzi o rozgrywane mecze, bo na co dzień trenował z „jedynką”, pod okiem słynnego trenera Krzysztofa Dowhania.

W ostatnim sezonie jako pełnoprawny trzeci bramkarz Legii, jeździł wraz z zespołem na mecze elitarnej Ligii Mistrzów, by w szatni i na trybunach chłonąć atmosferę, oswajać się z tym, co – mamy nadzieję – wkrótce go czeka. Wcześniej sam wychodził na boisko w ramach rozgrywek Youth UEFA Champion League, czyli odpowiednika Ligii Mistrzów dla zawodników poniżej 19 roku życia. Tam z powodzeniem rywalizował m.in. z Realem Madryt, Borussią Dortmund czy Sportingiem Lizbona. W ten sposób, rok szybciej niż planowano, Radek zakończył juniorskie granie i od początku lipca jest wypożyczony do I – ligowej Stali Mielec. Jeżeli wywalczy sobie miejsce w składzie, będzie wyraźnie najmłodszym bramkarzem w stawce (dwaj inni najmłodsi są ponad dwa lata starsi od niego). „Otrzaskanie się” w seniorskiej piłce pozwoli mu zebrać cenne doświadczenia, by po powrocie do Warszawy, na poważnie powalczyć o bluzę z numerem 1.

Jest wdzięczny wszystkim, którzy pomogli mu odnaleźć się w nowym miejscu i klubie. Życzliwie przyjęty przez kolegów z boiska, zawsze może liczyć na pomoc i wsparcie również ze strony szkoleniowców. Nie zapominajmy, że Radek ma dopiero 17 lat i jest bardzo związany ze swoją rodziną – szczególnie mamą, która jak podkreśla jest niezastąpiona. Taki „skok na głęboką wodę” może zafałszować obraz świata i go przewartościować.

Radek jest zdobywcą II Kółka Olimpijskiego (mającego w założeniu zwiększenie zainteresowania młodzieży systematycznym uprawianiem sportu, promowaniem wśród młodzieży zasad idei olimpijskiej). Jest ono przyznawane przez Polski Komitet Olimpijski. Warunkiem zdobycia go jest zajęcie miejsca 1-3 w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Radek ze swoim klubem zdobył Mistrzostwo Polski Juniorów Młodszych. Konsekwencją otrzymania II kółka jest zwolnienie z testów na każdą uczelnię sportową w Polsce, co na pewno po ukończeniu liceum jest w jego planach.

Pomimo swojego słusznego wzrostu (191 cm) dla rodzeństwa zawsze będzie Radziem. Rodzina z uśmiechem wspomina jak trójka rodzeństwa codziennie w szkole po kolei na przerwie sprawdzała czy nic nie trzeba młodszemu braciszkowi. Dziś wiadomo są dumni, ale też tęsknią, bo trudno znaleźć mu czas między szkołą, treningami i meczami. Pomimo, iż jest świetnie rokującym młodym bramkarzem, jest zwykłym chłopakiem. „Woda sodowa” ani „wielki świat” nie uderzyły mu do głowy. Lubi czytać książki (w dobie dzisiejszej techniki u młodzieży to rzadkość), spotykać się z przyjaciółmi lub wyjść do restauracji. Niestety dostając się do tak znanego klubu, stał się osobą rozpoznawalną, co oczywiście ma swoje plusy, ale i minusy. Musi bardziej uważać na to co robi, bo nie jest już tylko bramkarzem podrzędnego klubu, ale utalentowanym golkiperem. Życie rodzinne, szkoła, treningi, wszystko to zostaje postawione „na świeczniku”. Poszukiwacze sensacji oraz zwykli zawistnicy tylko czyhają na okazję, aby zaszkodzić. Musi być czujny, aby niefortunna wypowiedz czy zdjęcie, nie zaprzepaściło dobrze rozwijającej się kariery.
Często jest porównywany do Boruca i Szczęsnego. Jak na to reaguje? Oczywiście jest mu miło, że inni widzą w nim potencjał na miarę tych dwu bramkarzy. Póki co nie wybiega tak daleko w przyszłość. Najważniejsze są treningi, praca nad sobą i oczywiście wygrane z drużyną mecze. A jak radzi sobie ze stresem po przegranym meczu? Odreagowuje śmiechem pełnym ironii i niedowierzania, by później, gdy opadną emocje wszystko przeanalizować i znaleźć popełnione błędy.

Jeśli chodzi o przedmeczowe rytuały, stara się zawsze wchodzić na boisko prawą nogą. Przed meczem modli się, aby nic mu się nie stało, bo zdrowie jest najważniejsze, a wybite palce, złamania czy wstrząśnienie mózgu nie są mu obce. Urazy i kontuzje wpisane są niejako w uprawiany sport, ale oczywiście życzymy, żeby zdarzały się nader rzadko.
Serdecznie dziękuję państwu Majeckim za to, że zgodzili się opowiedzieć o swoich synach, ukazując zarówno cienie jak i blaski bycia sportowcem. Przez skromność pomijają swój wkład w ich sukcesy. Powszechnie wiadomo, że każdy nieoszlifowany diament bez odpowiedniej obróbki nie zostanie brylantem. Szlif nadaje mu klasę. Tak samo jest z utalentowany sportowcem jeśli nie dostrzeże się w porę talentu i nie pokieruje nim, nigdy się nie rozwinie. Państwo Majeccy zaufali swojej intuicji i dziś są dumni ze swoich synów. Oczywiście na pierwszym miejscu stawiają ich zdrowie. Robert i Radek to mili, kulturalni i dobrze wychowani młodzi ludzie. Ciężką pracą osiągają sukces. Cieszymy się, że pochodzą z naszej gminy i tak godnie nas reprezentują. Na zakończenie jako ciekawostkę dodam, iż aby powstał artykuł o Radosławie Majeckim wymagana jest zgoda jego agenta, a sam artykuł poddany jest autoryzacji.

- Reklama -

Bardzo cenimy sobie Twoje zdanie. Dodaj komentarz...