Jan Koprowski – pisarz z Pokrzywnicy

0
533
- Reklama -

Jan Koprowski (ur. 10 lutego 1918 w Pokrzywnicy, zm. 5 listopada 2004 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, krytyk i tłumacz głównie z języka niemieckiego.

Na wstępie zadajmy sobie pytanie: jak reagujemy na określenie „pisarz z Pokrzywnicy”? Oczami wyobraźni widzimy „wiejskiego twórcę” nieudolnie próbującego zmierzyć się z prozą lub w najlepszym wypadku ludowego gawędziarza. Jeśli zaś chodzi postać i twórczość Jana
Koprowskiego – nic bardziej mylnego. Zajmijmy się na chwilę jego ulubioną formą literacką – opowiadaniami. Już po przeczytaniu kilku z nich nasz „zaściankowy” pogląd na temat pisarskich umiejętności naszego krajana, diametralnie ulega zmianie. Opowiadania jego są
krótkie i zwięzłe w swojej formie. Charakteryzują się bardzo różnorodną tematyką. Znajdziemy w nich zarówno refleksyjno-nastrojowe utwory kończące się „wpół słowa”, tak aby czytający mógł je indywidualnie zinterpretować, jak i wesołe, humorystyczne powiadania z powplatanymi gwarowo naleciałościami. Zabawne sytuacje i zwroty zapadają głęboko w pamięć, wywołując nie rzadko uśmiech. Bohaterami opowiadań są często członkowie rodziny i znajomi, a zasłyszane historie i częste podróże, zarówno po świecie jak i po Polsce są nie jako żywą relacją, a nie tylko fikcją literacką. Oprócz opowiadań Jan Koprowski pisał także powieści. Te najbardziej znane to: „Opowieść o moim ojcu” i  Opowieść o mojej matce”. Nie obca mu była również poezja. Wszystkie te formy literackie zawierają wątki autobiograficzne. Pomimo, iż pisarz mieszkał w Łodzi, Berlinie, Warszawie  kraj lat dziecinnych” na zawsze pozostał w jego pamięci, a Pokrzywnicę, Michałów czy Wierzbnik bez trudu znajdziemy w jego utworach.

Jan Koprowski (pseudonimy: Baca, J.K, Jacek Wierzbiński, jk, Kronikarz) urodził się 10 lutego 1918 roku w Pokrzywnicy. Pochodził z wielodzietnej rodziny. Rodzice jego Feliks i Hanna, pracowali jako robotnicy folwarczni w tejże wsi. W roku 1922 rodzina przeniosła się do Wierzbnika na osiedlę Majówka. Debiutował w 1934r. wierszem „Wiosenna orka”  głoszonym w piśmie „Głos wsi”. W czasie okupacji, mieszkał kolejno w Pruszkowie, Starachowicach i Stalowej Woli, gdzie pracował dorywczo jako robotnik. Następnie został wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec. Pracował tam w kopalni, hucie, przy budowie torów kolejowych oraz wyrębie lasu. Najpierw przebywał w obozie Cottbus a następnie w Gebhardshaugen pod Brunszwikiem. Tam w roku 1944 zawarł związek małżeński z Felicją Majewską, a 13 kwietnia 1945r. urodził się syn Jacek Wiktor.

Po wyzwoleniu obozu przeniósł się do Haltern, gdzie redagował tygodnik „Na obczyźnie” oraz wystawiał sztuki: „Życie jest piękne” i „Betlejem polskie”. W roku 1946 otrzymał propozycję pracy w Polskiej Misji Repatriacyjnej w Nadrenii-Westwalii. Do jego obowiązków
należało: odbieranie prasy wydawanej w Polsce, jej kolportaż wśród Polonii, wizytowanie obozów i ośrodków na terenie Niemiec. Następnym etapem była praca w berlińskim konsulacie w dzielnicy Panków. W tym samym okresie uczęszczał na wykłady z zakresu filozofii na Uniwersytecie Humboldta. Zimą 1947r. wrócił do Polski do Piechowic, gdzie wcześniej przeprowadziła się jego żona z synami, by zostać przedstawicielem Agencji Prasowo-Informacyjnej na Dolny Śląsk. W niedługim czasie Jan Koprowski objął stanowisko sekretarza zarządu, stając się jednocześnie aktywnym członkiem Zrzeszenia Pisarzy Sudeckich.

Równolegle z prowadzoną działalnością literacką pracował przez trzy miesiące w Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni w Jeleniej Górze na stanowisku inspektora. W wolnych chwilach poświęcał się dziennikarstwu: drukował artykuły na łamach tygodników: „Świat” i „Polska”, pisał recenzje spektakli teatru jeleniogórskiego do Gazety Robotniczej oraz recenzje wewnętrzne dla PIW-u. W tym samym czasie napisał książkę wspomnieniową o swoim ojcu na konkurs literacki, ogłoszony przez Trybunę Wolności zdobywając trzecia nagrodę.

8 marca 1950 roku przyszedł na świat trzeci syn, Szymon Paweł. W tym samym roku  rodzina Koprowskich przeniosła się do Łodzi, gdzie zajęła mieszkanie po Arturze Sandauerze w Domu Literatów. W tym czasie Jan Koprowski współpracuje z miejscowymi  czasopismami: „Dziennik Łódzki”, „Łódź Literacka”, „Kronika”, a także z czasopismami ogólnopolskimi: „Poezja” i „Życie Literackie”. W 1953r. obejmuje stanowisko kierownika literackiego w Teatrze Nowym, które to sprawuje przez kolejne jedenaście lat. W latach 1962-1965 zostaje przewodniczącym Oddziału Łódzkiego ZLP, a rok później zostaje członkiem PEN Clubu. W kolejnych latach piastuje stanowisko kierownika działu literatury niemieckojęzycznej, a następnie obejmuje stanowisko zastępcy redaktora naczelnego tygodnika „Literatura”, co wiąże się z przeprowadzką do Warszawy. W roku 1977 rodzina Koprowskich przeżyła tragedię. U najstarszego syna Jacka wykryto nowotwór, którego nie dało się wyleczyć – zmarł w roku 1978.

Jan Koprowski był czynny zawodowo do roku 1986, kiedy to przeszedł na emeryturę. Współpracował nadal z pismem „Kultura” – miał tam stały felieton „Moja trasa W-Z”. Licznie podróżował po Europie Środkowej, Zachodniej, Bliskim Wschodzie i Mongolii. Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 5 września 2004r. w Warszawie. Za pracę literacką otrzymał następujące  odznaczenia: Krzyż Kawalerski, Krzyż Oficerski, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, dyplom Związku Pisarzy Radzieckich, odznakę „Za Kulturę Socjalistyczną” Ministra Kultury Węgierskiej Republiki Ludowej, dyplom Ministra Spraw Zagranicznych za zasługi w propagowaniu kultury polskiej za granicą.

Do najważniejszych pozycji jego twórczości zaliczamy: wiersze: „Do mojej ziemi”,  „Powrót”, „Swoje i bliskie”, „Do mojego syna”, „Droga do Warszawy”, „Nocne rodaków rozmowy”; proza: „Powrót do kraju”, „Potomkowie Tespisa”, „Zielone drzewa”, „Wieczór w Cafe Raimund”, „Wieczory rodzinne”, „Opowieść o moim ojcu”; reportaże: „Z południa i północy”, „Podróże po bliskiej Europie”, „Na wschodzie i na zachodzie”; szkice literackie: „Ludzie i książki”, „Przyjaciele i znajomi”, „U nas i gdzie indziej”; przekłady: „Z liryki obcej”.

25 lutego 2014 r. z okazji 10 rocznicy śmierci Jana Koprowskiego w Gminnej Bibliotece Publicznej w Pawłowie odbył się wieczór wspomnień poświęcony pisarzowi. Głównym prelegentem był Prezes Oddziału Kieleckiego Związku Literatów Polskich – Stanisław Nyczaj. Spotkanie rozpoczęto wysłuchaniem archiwalnej audycji radiowej z udziałem pisarza. Zebrani goście mogli dowiedzieć się wielu ciekawych informacji zarówno o twórczości pisarza jak i jego życiu osobistym. Wśród zaproszonych gości była również pani Krystyna Czekaj, dla której Jan Koprowski był szwagrem jej mamy, która tak oto wspomina swojego wujka: „Wujaszek Koprowski zawsze pragnął mieć córkę, której się nigdy nie doczekał. W wierszu „Do mojej córki” pisał m.in. Moja córka będzie miała biblijne imię Dalilla. Każdy kwiat będzie się do niej po szumie pochylał i szeptał dwa słowa- bądź zdrowa. Był to bardzo urokliwy człowiek. Charakteryzował go sumiasty wąs i czarowny uśmiech. Kiedy się uśmiechał widać było tylko szparki przymrużonych oczu. Nie można było się na niego gniewać. Był to człowiek wielkiego serca. Umiał rozmawiać z każdym. Był bardzo ciekawy ludzi.”

Na zakończenie już pragnę przedstawić fragment opowiadania „Podróż do krainy dzieciństwa i młodości” ze zbioru opowiadań: „W miasteczku nad Renem”, którego treść jest niejako podsumowaniem całego artykułu.

„Chłopcom naszym na pewno by się to wszystko bardzo podobało. Przecież zobaczyli by te miejsca po raz pierwszy, w dodatku – opromienione moimi wspomnieniami, a więc bogatsze i piękniejsze, niż były w istocie. Tylko że chłopcy już tutaj ze mną nie przyjadą. Najstarszy syn zmarł nagle i nigdy już nie pojmę , jak do tego doszło, nigdy też się z tym nie pogodzę. Drugi wyjechał za granicę i być może, tam już pozostanie. A trzeci ożenił się, ma dwie dziewczynki i musi zajmować się pracą i rodziną. Kiedyś powiedział do mnie: – Jak podrosną nasze córki, a wasze wnuczki, wybierzemy się w twoje ojczyste strony. Będzie to przeżycie i dla mnie, i dla nich, a chyba także i dla ciebie, nie uważasz? Uważam, ale ty, drogi synu, jednego nie bierzesz pod uwagę: gdy podrosną twoje córeczki, mnie już zapewne nie będzie na świecie. A jeśli nawet dożyje i wybierzemy się do krainy mojego dzieciństwa i młodości, zabraknie wśród nastych, którym także chciałem to wszystko pokazać. Rozumiesz więc, że choć radość moja byłaby duża, to smutek jeszcze większy i nigdy już nie będzie tak, jak
być mogło”.

- Reklama -

Bardzo cenimy sobie Twoje zdanie. Dodaj komentarz...